Fiński generał: wjazd rosyjskich czołgów uczcilibyśmy otwarciem szampana
Tomasz Awłasewicz: Był pan szefem fińskiego wywiadu wojskowego. Gdyby dziś miał pan przedstawić premierowi swojego kraju krótką ocenę zagrożenia ze strony Rosji, co by się w niej znalazło?
Gen. Pekka Toveri: Poinformowałbym go, że musimy zwiększyć naszą gotowość, zmobilizować część naszych sił. Nawet jeśli nas nikt nie zaatakuje, to w kryzysie znaleźć się mogą nasi sojusznicy, którym należy pomóc.
Czytaj nas częściej w Google
Zaznaczyłbym, że bardzo duże jest prawdopodobieństwo bardzo poważnych aktów sabotażu wymierzonych w naszą infrastrukturę krytyczną i kluczowe sektory przemysłu obronnego. Nie pominąłbym również ryzyka ataku innego niż dotychczasowe. Ograniczona operacja wojskowa na terenie NATO nie jest wykluczona.
Obawia się pan, że rosyjscy żołnierze mogą pojawić się na terytorium NATO?
Nie mam w zwyczaju się martwić. Śmiem twierdzić, że wojskowi w siedzibie NATO uczciliby wjazd rosyjskich czołgów otwarciem szampana.
Dla przeciętnego Europejczyka to czarny scenariusz.
Spójrzmy na to w ten sposób: załóżmy, że Estonia staje się celem ataku rakietowego. Wszyscy widzą zniszczenia, ale nadal pozostają pewne wątpliwości: czy był to atak celowy? A może czyjś tragiczny błąd? Co począć?
A teraz załóżmy, że na terytorium NATO wjechały rosyjskie czołgi.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.