Niestety musi boleć. W poradni nie ma już pieniędzy na leczenie bólu

Są specjaliści, jest sprzęt, nie ma jednak pieniędzy, a zapotrzebowanie jest ogromne. Poradnia Leczenia Bólu przy szpitalu miejskim w Olsztynie musiała drastycznie zmniejszyć przyjęcia. Powód? Wykorzystano już limit punktów. Dla wielu pacjentów oznacza to powrót do bólu, bo dzięki zabiegom w poradni mogli normalnie funkcjonować.
Zdjęcie poglądowe /Shutterstock
Szacuje się, że w Polsce około 20-25 procent populacji mierzy się z bólem przewlekłym, który trwa ponad trzy miesiące. Przykładając to do liczby poradni w naszym kraju, widać, że zainteresowanie takim leczeniem jest ogromne. Telefon dzwoni non stop. W związku z tym, że społeczeństwo się starzeje, pacjentów przybywa. Pacjenci szukają pomocy i ulgi - mówi lekarz Przemysław Pierożyński z Poradni Leczenia Bólu w Miejskim Szpitalu Zespolonym w Olsztynie. To specjalista od leczenia bólu przewlekłego, jeden z dwóch lekarzy w Polsce, którzy mogą legitymować się jednocześnie dwoma prestiżowymi certyfikatami potwierdzającymi międzynarodowe kwalifikacje w medycynie leczenia bólu: European Diploma in Pain Medicine (EDPM) wydanym przez Federację EFIC oraz Certified Interventional Pain Sonologist (CIPS) przyznawany przez World Institute of Pain.
Drastyczne cięcie wizyt w Poradni Leczenia Bólu
Zebrane przez dr Pierożyńskiego doświadczenie przekłada się na realną pomoc pacjentom. Niestety: mimo, że w Poradni jest sprzęt, są specjaliści i przede wszystkim jest chęć pomocy - konieczne było drastyczne cięcie wizyt.
Obecna sytuacja, którą mamy na dzień dzisiejszy, wynika bezpośrednio z wyczerpania miesięcznego limitu punktów, które są przyznawane w ramach kontraktu przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Mamy w tym świadczenia w zakresie leczenia bólu, jako świadczenia pierwszorazowe, mamy świadczenia również zabiegowe, jako kriolezja czy termolezja, mamy też świadczenia specjalistyczne, a także mamy świadczenia zabiegowe związane z leczeniem bólu kręgosłupa. Przy tak niskiej wycenie i obecnej wartości, którą mamy, jeśli chodzi o kontrakt, możliwe jest przyjęcie naprawdę niedużej ilości pacjentów - mówi dyrektorka szpitala Beata Ostrzycka.
Komentarz dyrektor poradni
Jak bardzo zmniejszyła się liczba zabiegów? Z nawet kilkudziesięciu miesięcznie, to zaledwie kilku. To niestety uderza w pacjentów. Historia Pani Agaty i jej mamy pokazuje, że dzięki Poradni Leczenia Bólu starsi pacjenci mogą normalnie funkcjonować. Przed zabiegiem mama musiała korzystać z chodzika, przewracała się, wszystko ją bolało. Pan doktor wykonał na próbę jeden zabieg i mama po powrocie do domu mogła nawet skłony wykonywać, normalnie sama chodziła - mówi Pani Agata z Olsztyna. Jej mama dodaje, że płakała ze szczęścia i krzyczała do córki, aby wzięła telefon i nagrywała, że może sama chodzić, poruszać się. Osób w takiej sytuacji, jak moja mama jest zdecydowanie więcej. Ograniczenie wizyt i zabiegów sprawia, że tym osobom nie można ulżyć - dodaje Pani Agata.
Mamy w Poradni cały przekrój pacjentów - są to pacjenci neurologiczni, pacjenci ortopedyczni, pacjenci reumatologiczni, są z polimialgią, fibromialgią, są to pacjenci, którzy przeszli również chorobę półpaśca. Każdy pacjent, który jest pacjentem przewlekłym bólowo, który tak naprawdę przez miesiące korzysta z leków przeciwbólowych, kiedy trafia do naszej poradni, jest zaopiekowany. Okazuje się, że tych leków przeciwbólowych nie musi brać. Poprawia się jego funkcjonalność, przede wszystkim poprawia się sen, wypoczynek i chęci do życia i to jest najważniejsze - przyznaje dyrektorka.
Co musi się zmienić, aby poradnia wróciła do normalnego funkcjonowania? Dyrekcja przyznaje, że konieczne jest zwiększenie kontraktowania na bieżące okresy. O możliwe rozwiązanie problemu będziemy pytać w Narodowym Funduszu Zdrowia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.