To jemu Piesiewicz powierzył pełnienie obowiązków prezesa PKOI. Kim jest Mieczysław Nowicki?

Aresztowany Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz powierzył pełnienie swoich obowiązków Mieczysławowi Nowickiemu. To wiceprezes tej organizacji.
Radosław Piesiewicz (fot. Leszek Szymański) /PAP
Nowicki wystosował zaproszenie na spotkanie prezydium (w skład którego, poza aresztowanym prezesem, wchodzi 16 osób) - zaplanowano je na 8 września. Jego celem ma być omówienie bieżącej sytuacji w PKOl. Jednak, jak informuje dziennikarz RMF FM Patryk Serwański, już w miniony piątek część członków prezydium przyznawała, że nie chce rozmawiać w wąskim gronie i mówi o konieczności jak najszybszego spotkania całego zarządu.
Kim jest Mieczysław Nowicki?
Mieczysław Nowicki to prezes Towarzystwa Olimpijczyków Polskich. Może wykonywać uprawnienia prezesa PKOl. Przewiduje to artykuł 50 statutu tej organizacji.
„Podczas nieobecności Prezesa PKOl jego uprawnienia wykonuje wyznaczony przez niego wiceprezes zarządu” - tak brzmi treść tego artykułu.
Szef PKOI aresztowany
Przypomnijmy, że szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Radosław Piesiewicz, został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące w związku z głośnym śledztwem dotyczącym giełdy kryptowalut Zondacrypto. Jak poinformował jeden z obrońców Piesiewicza, mecenas Jędrzej Kupczyński, sąd odroczył sporządzenie uzasadnienia decyzji o siedem dni. Oznacza to, że na razie pełnomocnicy nie mogą złożyć zażalenia na tymczasowe aresztowanie swojego klienta.
Od strony technicznej jesteśmy w tej chwili nieco zablokowani, bo Sąd Rejonowy Katowice-Wschód, który zdecydował o aresztowaniu, odroczył sporządzenie uzasadnienia tego postanowienia na okres siedmiu dni – wyjaśnił adwokat. Dopiero po upływie tego czasu stronom zostanie doręczone postanowienie wraz z uzasadnieniem, co otworzy drogę do wniesienia zażalenia.
Zarzuty: płatna protekcja i działania na szkodę wierzycieli
Radosław Piesiewicz został zatrzymany w czwartek w Warszawie, a następnie przewieziony do śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej, gdzie usłyszał poważne zarzuty. Prokuratura twierdzi, że w 2025 roku szef PKOl powoływał się na swoje wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), które miały wynikać ze znajomości z byłym premierem. W zamian za korzyść majątkową – luksusowy zegarek o wartości blisko 170 tys. zł – miał podjąć się załatwienia sprawy dla szefa Zondacrypto, Przemysława Krala. Chodziło o postępowanie UOKiK dotyczące tej giełdy kryptowalut.
Drugie przestępstwo, o które podejrzewany jest Piesiewicz, dotyczy zaspokajania wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych. Według prokuratury, w kwietniu bieżącego roku, gdy Zondacrypto zmagała się z problemami finansowymi, prezes PKOl miał nakłaniać członka zarządu spółki BB Trade Estonia OU (operatora serwisu zondacrypto.com) do wypłaty środków – 195 tys. zł i 100 tys. euro – z pominięciem innych wierzycieli.
Piesiewicz: Do czego mam się przyznawać?
Podczas przesłuchania w prokuraturze Radosław Piesiewicz nie przyznał się do winy.
Straciłem 200 tys. euro, zapłaciłem za zegarek, do czego mam się przyznawać - mówił w piątek wieczorem, gdy był doprowadzany na posiedzenie aresztowe. Zapewnił, że udzielił śledczym wszystkich szczegółowych informacji, a ostatnie godziny określił jako „nic sympatycznego”. Piesiewicz stanowczo zaprzeczył, jakoby odzyskał pieniądze z Zondacrypto, jak sugeruje prokuratura. Zapowiedział, że w późniejszym czasie przedstawi bardziej szczegółowe wyjaśnienia.
Śledztwo w sprawie Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia 2026 roku. Dotyczy ono podejrzenia oszustw znacznej wartości oraz prania brudnych pieniędzy. Do tej pory do prokuratury wpłynęło już kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.