Amerykanin na celowniku Rosji. To syn ważnego polityka w administracji Trumpa

Opracowanie: Paweł Auguff Publikacja: Dzisiaj, 19 sierpnia (18:54)
Syn amerykańskiego sekretarza zdrowia i opieki społecznej Roberta F. Kennedy'ego Jr. - Conor, został wpisany przez Rosję na listę poszukiwanych w związku z tym, że walczył na wojnie po stronie Ukrainy - informuje magazyn „Hollywood Reporter”. Moskiewskie władze uznają syna Kennedy'ego za najemnika. W Rosji grozi mu do 10 lat więzienia.
Minister zdrowia w administracji Donalda Trumpa nie wiedział, że jego syn walczy po stronie Ukrainy w wojnie z Rosją (Fot. FRANCIS CHUNG/POOL) /PAP/EPA
Conor Kennedy udał się na Ukrainę w 2022 roku, by walczyć w szeregach Legionu Międzynarodowego. Nie miał wcześniejszego doświadczenia wojskowego: przez około dwa i pół miesiąca służył na północno-wschodnim odcinku frontu, po czym wrócił do USA, aby kontynuować studia prawnicze.
Conor Kennedy, który obecnie ma 32 lata, nie poinformował o swoim wyjeździe rodziny.
Amerykanin utajnił swoje prawdziwe dane. Miał konkretny powód
Swoje doświadczenia Conor Kennedy opisał później na Instagramie. Zaznaczył, że wydarzenia w Ukrainie głęboko go poruszyły i że od razu wiedział, że chce pomóc. Przekazał, że niemal nikomu nie zdradził, dokąd się wybiera, ani nie ujawnił, jak naprawdę się nazywa, ponieważ nie chciał być traktowany inaczej niż inni.
Z kolei rosyjskie media przekazały, że 12 sierpnia moskiewski sąd zarządził aresztowanie Kennedy’ego zaocznie pod zarzutem najemnictwa. W przypadku zatrzymania Kennedy’emu groziłoby od siedmiu do 10 lat więzienia.
Transakcje z Polski i Ukrainy. Wtedy ojciec nabrał podejrzeń
Robert F. Kennedy Jr. powiedział wówczas, że razem z żoną zaczęli podejrzewać, gdzie przebywa Conor, dopiero gdy na karcie kredytowej pojawiły się transakcje z Polski, a następnie z Ukrainy. Później powiedział, że jest dumny z syna. Zarówno RFK Jr. jak i Conor Kennedy nie skomentowali publicznie decyzji rosyjskiego sądu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.