Rzecznik prezydenta o sprawie "pana X". "Ludzie mówią różne rzeczy"
Rafał Leśkiewicz pytany był w rozmowie z TVN24 o ujawnione przez Donalda Tuska w Sejmie zeznania. — A najważniejsze w tej współpracy było to, że pan X obiecywał mi, że jak Nawrocki zostanie prezydentem, to on załatwi mi ułaskawienie, gdybym został skazany w tej sprawie. To było za te wszystkie płatności, tj. CPAC, reklamy i kongres organizowany w USA — przywoływał zapisy dokumentów premier. Tusk wyjaśnił przy tym, że X to osoba znana publicznie, ale ze względu na dobro śledztwa nie wymienia jej nazwiska. Z informacji Onetu wynika, że chodzi o prezesa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Rzecznik prezydenta stanowczo zaprzecza, aby Nawrocki obiecywał komukolwiek ułaskawienie. — Bujdy na resorach absolutnie — stwierdził, odnosząc się do kwestii powoływania się na wpływy, zwracając uwagę, że prezydent ułaskawił "tylko siedem" osób. — Prezydent, realizując tę swoją konstytucyjną prerogatywę bardzo ostrożnie i rozważnie analizuje dokumenty — mówił.
Czytaj nas częściej w Google
"Różni ludzie mówią różne rzeczy"
— Jedno jest pewne. O tym, czy ktoś jest winny, zdecyduje sąd. Na razie jesteśmy na etapie wstępnym postępowania, które wykorzystywane jest do celów politycznych, bo jednak te materiały wypływają do dziennikarzy — oznajmił dalej Leśkiewicz, stwierdzając, że afera Zondacrytpo jest aferą obecnego rządu i Donalda Tuska.
— Różni ludzie mówią różne rzeczy [...] Jeżeli ktoś mówi, że coś załatwi, a nic za tym nie idzie to, jaka tu jest rola czy wina Kancelarii Prezydenta? — mówił dalej, odnosząc się do przywołanych przez premiera w Sejmie zeznań dotyczących "pana X".
Polityk podkreśla, że Nawrocki nigdy nie spotkał się z Przemysławem Kralem i nie było podejmowanych prób, by szef Zondacrytpo miał umawiać się z prezydentem. — Z pełną odpowiedzialnością mówię, że nie było ani prób umawiania ani żadnych dyskusji wokół Zondacrypto — oznajmił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.