ESPNDefending champs are back in the semifinals: How the Aces eliminated the FeverThe Jerusalem PostUS sends Patriot missile batteries to Saudi Arabia, Qatar to protect oil, gas facilities - reportESPN DeportesA'ja Wilson anota 36 puntos y las Aces eliminan nuevamente al FeverPunchTrump vows to hit Iran hard if linked to flydubai attackInquirerDPWH exec admits relying on contractor reports한겨레[포토] 중수청 출범, 첫 날부터 ‘삐그덕’SözcüSon Dakika... Eyüpsultan Belediye Başkanı Mithat Bülent Özmen gözaltına alındıMalay MailTwelve days, 1,230 sq km and a lot of wrong turns: How Imran Zainal drove, walked and waded through cemeteries to draw a message across Klang ValleySeeking AlphaPhillips Edison expands Northwestern Mutual JV, raises 2026 acquisitions guidanceThe South AfricanWeather Report: a mild, foggy start to the weekendBusiness AMVerenigde Staten geven Lockheed Martin 245 miljoen dollar voor nieuwe onderdelen voor de F/A-18 Super HornetSBS 뉴스"정치 좀 '좌아하게' 하세요" 비꼬며…"왜 out, file만 영어로 써?"
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, October 2, 2026

Karol Nawrocki pierwszy raz się przestraszył. "Szedł na ścianę i się cofnął" [ANALIZA]

Translate

Jeszcze dwa dni temu w rządzie panowało przekonanie, że Nawrocki ustawę zawetuje. Onet opisywał nieoficjalne sygnały docierające do ministrów i brak gotowego planu awaryjnego. W gabinecie Tuska spodziewano się zatem kolejnej rundy politycznej wojny. Prezydent wybrał jednak podpis, choć zapowiedział zarazem skierowanie przepisów do Trybunału Konstytucyjnego w trybie następczym.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Nie ma to jednak większego znaczenia. Polityczne okoliczności pozwalają postawić mocną tezę. Otóż Nawrocki na wyciągnięcie ręki zobaczył fakturę za dalsze blokowanie rządowego programu opodatkowania koncernów paliwowych. Uznał, że cena będzie zbyt wysoka.

— Prezydent właśnie bierze lekcję twardej polityki, w której działania mają swoje konsekwencje. Szedł na ścianę i się cofnął. Jeśli miałbym dostrzec jakiś plus całej sytuacji poza samym podpisem, to chyba to, że Karol Nawrocki wciąż potrafi dostrzec ścianę, która wyrosła mu przed nosem, a obawiałem się, że zatracił już tę umiejętność — słyszymy od jednego z ministrów.

Sygnał ostrzegawczy przyszedł z sondaży. We wrześniowym badaniu IBRiS dla Onetu prezydentowi ufało 47,1 proc. ankietowanych. Tymczasem jeszcze w czerwcu było to 54,8 proc. Strata 7,7 pkt proc. w trzy miesiące nie oznacza jeszcze politycznej katastrofy. Pokazuje jednak, że kredyt zaufania można przejeść znacznie szybciej, niż zakładało prezydenckie otoczenie. Nawrocki wciąż prowadzi w rankingu, ale jego przewaga nad rywalami niemal zupełnie stopniała.

Z takiej perspektywy kolejne weto wyglądałoby już inaczej niż dotychczas. Oklaski najwierniejszych zwolenników miałby gwarantowane, lecz poza tym gronem ktoś mógłby zapytać, co właściwie wynika z tych wszystkich demonstracji niezłomności. Czy od kolejnego zwycięstwa nad Tuskiem będzie taniej? Czy łatwiej będzie opłacić dojazdy do pracy? Prezydent nie musi odpowiadać za codzienne rządzenie, ale nie ma gwarancji, że wyborcy zawsze zwolnią go z odpowiedzialności za skutki jego decyzji.

Zwłaszcza gdy na horyzoncie pojawia się 10 zł za litr paliwa. Według opisanych we wtorek przez Onet wewnętrznych analiz rządowych około 70 proc. ludzi obawiało się przekroczenia tej psychologicznej granicy.

Dziesięć złotych działa na wyobraźnię skuteczniej niż najbardziej bojowe przemówienie. To kwota, którą łatwo pomnożyć przez pojemność baku i liczbę wizyt na stacji. A wielkimi krokami zbliżają się wyjazdy na groby w listopadzie, czy Boże Narodzenie. W takiej logice polityczne sympatie zejdą na drugi plan. Wyborca może nie cierpieć Tuska, a jednocześnie nie mieć ochoty dopłacać do wojny, którą prowadzi z nim Nawrocki.

Tusk uprzedza Nawrockiego

Prezydent najwyraźniej dostrzegł to niebezpieczeństwo. Dalszy opór dawał premierowi możliwość powtarzania prostego oskarżenia: chcemy ulżyć kierowcom, ale jeden człowiek nam przeszkadza. W sporze o drożyznę wygrywa często ten, kto pierwszy wskaże winnego.

Tusk dodatkowo zadbał o to, by Nawrocki miał możliwie mało przestrzeni na własną opowieść. Kilka godzin przed orędziem opublikował nagranie, w którym oskarżył prezydenta o systematyczne blokowanie zmian i strategię "im gorzej, tym lepiej". Przekonywał, że za kolejnymi wetami stoi kalkulacja obliczona na kłopoty rządu. W jego przekazie Nawrocki blokował więc dla politycznego efektu, a koszty mieli ponosić obywatele.

Było to sprytne zagranie premiera. Weto? Proszę bardzo, prezydent właśnie potwierdził zarzuty premiera. Podpis? Presja zadziałała, Nawrocki ustąpił. Tusk przygotował sobie odpowiedź na obydwa rozstrzygnięcia, zanim jeszcze prezydent zaczął przemawiać. Cokolwiek zrobiłby później gospodarz Pałacu Prezydenckiego, przeciwnik miał już gotową wersję wydarzeń, w której wypadał on źle.

Wszystko wskazuje na to, że Karol Nawrocki podjął decyzję na wiele godzin przed wystąpieniem szefa rządu. Jednak w medialnym starciu premier uprzedził ruch rywala. Dlatego dzisiejsza decyzja daje się odczytać jako ugięcie pod presją Tuska, nawet jeśli w Pałacu przedstawiana będzie jako dowód odpowiedzialności. Nawrocki mógł zakończyć spór o ustawę. Nie mógł już samodzielnie zdecydować, jak jego finał zostanie opowiedziany.

W orędziu próbował odwrócić sytuację. Obciążył rząd odpowiedzialnością za ceny paliw i zażądał szybkich obniżek. Kompletnie zignorował odpowiedzialność Donalda Trumpa związaną z ciągnącą się wojną z Iranem. Zapowiedź skierowania ustawy do TK pozwala prezydentowi też zachować dotychczasowe zastrzeżenia. Polityczny sens jest jasny: podpisałem, teraz pokażcie, co potraficie.

To próba ograniczenia strat. Tusk rzeczywiście będzie musiał pokazać efekty. Kierowca nie zatankuje przecież satysfakcji z tego, że premier ograł prezydenta. Jeśli obiecana ulga nie nadejdzie szybko, dzisiejszy sukces komunikacyjny rządu szybko straci wartość. Deklaracja premiera jest jednak jasna: taniej ma być już w weekend.

Na razie jednak lekcję odebrał Nawrocki. Prezydencki podpis wygląda jak przyznanie, że można przegrzać nieustannym blokowaniem kluczowych inicjatyw obozu władzy. Prezydent nie wytłumaczył też, dlaczego kilka tygodni temu nie podpisał tej samej ustawy i dlaczego jeszcze kilka dni temu jego ludzie podkreślali, że rządowy projekt jest niekonstytucyjny.

Jest jeszcze jeden aspekt całej historii. Karol Nawrocki otrzymał ciosy nie tylko ze strony rządzących, ale też sojuszniczej Konfederacji. Sławomir Mentzen i Przemysław Wipler nie zostawili na podpisie prezydenta suchej nitki. Przypomnieli tzw. deklarację toruńską z kampanii prezydenckiej, pod którą podpisał się Nawrocki. Wśród zobowiązań była obietnica blokowania podwyżek podatków.

Prezydent najwyraźniej jednak uznał, że zwykli Polacy płacący i płaczący przy dystrybutorach niekoniecznie zrozumieją troskę o ekstra zyski wielkich koncernów paliwowych, jak ultrabogaty Orlen.

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.