Zaatakowani odpowiedzą Rosjanom ogniem. Znamy część planów dot. wysłania wojsk na Ukrainę

Choć końca wojna na Ukrainie jak na razie nie widać, europejscy planiści wojskowi szykują się już na ewentualne wysłanie za naszą wschodnią granicę sił stabilizacyjnych. Ich żołnierze mieliby prawo odpowiedzieć zbrojnie na rosyjski atak – przekazali zachodni urzędnicy zaznajomieni z przygotowywanymi planami. Informacje te cytuje brytyjski The Guardian.
Manewry w Nowej Dębie. 11 państw przećwiczy szybkie wysłanie sił do Ukrainy (Zdjęcie ilustracyjne) /Shutterstock
Wspomniane siły stabilizacyjne miałyby operować na Ukrainie pod przewodnictwem Wielkiej Brytanii i Francji. Choć ich charakter miałby być obronny, jak podkreślił jeden z rozmówców cytowanego portalu, „oczywiście będziemy chronić nasze siły przed każdą agresją”.
Plan zakłada również, że ewentualny kontyngent nie będzie uzależniony od amerykańskiego wsparcia ani technologii, w tym satelitarnego systemu Starlink.
Manewry w Polsce z udziałem 11 państw
Od 9 do 22 listopada na poligonie w Nowej Dębie na Podkarpaciu odbędzie się ćwiczenie, które sprawdzi, czy europejskie armie byłyby zdolne szybko rozmieścić siły na Ukrainie, gdyby wojna się zakończyła.
W manewrach ma uczestniczyć około 2,8 tys. żołnierzy, marynarzy i lotników. Francja ma skierować 1,5 tys. wojskowych z 1. Dywizji, a Wielka Brytania – 300 żołnierzy z 7. Lekkiej Brygady Zmechanizowanej. Oprócz nas, Francuzów i Brytyjczyków udział zapowiedzieli: Niemcy, Belgowie, Estończycy, Litwini, Holendrzy, Hiszpanie, Szwedzi i Turcy. Gościnnie pojawi się również delegacja żołnierzy z Ukrainy – przekazał nasz MON.
Dowódca planowanych sił, gen. por. Tom Bateman, oświadczył, że państwa europejskie są zdecydowane zapewnić Ukrainie „silne i wiążące gwarancje bezpieczeństwa po ustaniu działań zbrojnych”. Jak dodał, ćwiczenia mają potwierdzić gotowość wojskową, zdolność do szybkiego przerzutu sił i skutecznego współdziałania.
Ważnym elementem manewrów ma być również zwalczanie dronów – wskazał francuski „Le Monde”.
Poza strukturami NATO, z dala od frontu
Gen. Bateman zaznaczył, że formacja miałaby działać poza strukturami NATO. W razie jej wysłania do Ukrainy wsparcie USA byłoby ograniczone albo nie byłoby go wcale.
Głównym zadaniem sił byłoby wsparcie odbudowy i wzmocnienia ukraińskiej armii po wojnie. Zachodni żołnierze mieliby stacjonować daleko od linii frontu, ale ich zasady użycia siły pozwalałyby na obronę m.in. przed rosyjskimi atakami dronowymi.
Wśród rozważanych zadań są także patrole lotnicze, które mogłyby pomóc w ponownym otwarciu ukraińskich lotnisk dla ruchu cywilnego. Turcja miałaby z kolei odegrać ważną rolę w oczyszczaniu Morza Czarnego z min, co umożliwiłoby wznowienie eksportu zboża i innego handlu drogą morską.
Na co gotowa jest Polska?
Premier Donald Tusk wielokrotnie deklarował, że Polska nie przewiduje wysłania swoich żołnierzy na terytorium Ukrainy – także w przypadku ewentualnej misji po zawieszeniu broni.
Po rozmowach państw wspierających Ukrainę w styczniu 2026 roku szef naszego rządu mówił, że „nasi partnerzy nie oczekują obecności polskich wojsk w Ukrainie w żadnym z wariantów”. Zaznaczał jednak, że możemy odgrywać ważną rolę w logistyce i zabezpieczaniu działań sojuszników, którzy zdecydowaliby się wesprzeć Kijów.
Pokoju jak na razie nie widać
Aby opisany scenariusz w ogóle mógł się ziścić, najpierw potrzebne jest zakończenie wojny u naszego sąsiada. Najnowsze informacje o procesie pokojowym mówią, że 10 i 11 listopada w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich dojdzie do rozmów przedstawicieli Ukrainy i Rosji. W negocjacjach na poziomie roboczym rolę pośrednika mają odegrać Stany Zjednoczone.
Agenda rozmów ma obejmować powojenne kwestie bezpieczeństwa, deeskalację konfliktu, sprawy humanitarne oraz działania potrzebne do zawarcia porozumienia pokojowego.
Ostatnie trójstronne rozmowy z udziałem Rosji, Ukrainy i USA odbyły się w lutym, kilka tygodni przed rozpoczęciem wojny USA i Izraela z Iranem.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.