„Brandmauer” nie zadziałał? Niemcy zagłosują na AfD. "Rozczarowanie"

Tomasz Walczak, Interia: AfD idzie po władzę w Saksonii-Anhalt?
Prof. Wolfgang Merkel, niemiecki politolog, Berlińskie Centrum Badań Społecznych: - Przewiduję, że AfD nie zdobędzie absolutnej większości w związkowym parlamencie.
Gdy w większości krajów Europy do władzy dochodzili kolejni prawicowi populiści, Niemcy twardo głosowali na partie mainstreamowe. Nie tym razem. Jak spodziewane zwycięstwo AfD zmieni reguły gry w niemieckiej polityce?
- Rzeczywiście, wraz z wyborami w Saksonii-Anhalt i kolejnymi, które odbędą się w Meklemburgii, swego rodzaju "moralna wyjątkowość" Niemiec może się skończyć.
- Po raz pierwszy w powojennej historii Niemiec skrajnie prawicowa formacja może wziąć władzę w jednym z landów. Nawet jeśli z powyborczej układanki będzie wynikać, że nie będzie w stanie rządzić, prawicowi populiści będą największą siłą polityczną w Saksonii-Anhalt.
- Będzie to bez wątpienia ogromna zmiana. Polityka w samym kraju związkowym i na poziomie federalnym na pewno stanie się bardziej spolaryzowana. Wpływ sukcesu AfD na wielką politykę na poziomie federalnym będzie jednak, póki co, ograniczony.
W jakim sensie?
- Ludność Saksonii-Anhalt to tylko 2,5 proc. niemieckiej populacji. W Bundesracie, wyższej izbie parlamentu, w którym zasiadają przedstawiciele krajów związkowych, ten land ma tylko cztery głosy na 69. Wpływ zwycięstwa AfD będzie więc bardziej symboliczny i bardziej rozłożony w czasie.
- Efektem może być to, że "die Brandmauer", czyli zapora przeciwogniowa, którą niemieckie partie otoczyły AfD i odmawiały współpracy z nią, zacznie kruszeć, a partia stanie się akceptowalnym partnerem koalicyjnym.
Główną przyczyną tej niesamowitej popularności AfD jest niezadowolenie Niemców z rządu w Berlinie. Ekipa Friedricha Merza jest oskarżana o to, że nie potrafi odpowiedzieć na coraz większe problemy wewnętrzne
Jak ten proces może wyglądać?
- Wydaje się, że zwłaszcza chadecy z CDU/CSU mogą łaskawszym okiem spojrzeć na potencjalną koalicję z AfD. Obecnie, wykluczając możliwość stworzenia rządu z AfD, tracą możliwość utworzenia rządu. Zdolność koalicyjna chadeków jest bowiem coraz bardziej ograniczona. Wziąwszy pod uwagę krajobraz polityczny w Niemczech, bez AfD stworzenie konserwatywnego rządu nie jest już matematycznie możliwe.
- Konserwatystom z CDU coraz trudniej to zaakceptować. Myślę, że w najbliższych latach będziemy obserwować nieformalną współpracę w pojedynczych landach takich jak Turyngia czy Saksonia.
Zwycięstwo w landzie, który był częścią NRD, nie będzie żadną niespodzianką, bo w Niemczech Wschodnich AfD od lat rosła w siłę. Ogólnoniemieckie sondaże są jednak nieubłagane - AfD w nich prowadzi. Co stoi za tym wzrostem?
- Główną przyczyną tej niesamowitej popularności AfD jest niezadowolenie Niemców z rządu w Berlinie. Ekipa Friedricha Merza jest oskarżana o to, że nie potrafi odpowiedzieć na coraz większe problemy związane z bezpieczeństwem wewnętrznym, gospodarką czy migracją. Poparcie dla kanclerza Merza jest rekordowo niskie, a sami Niemcy nie patrzą już w przyszłość z optymizmem. To podatny grunt, na którym rośnie poparcie dla AfD.
W Polsce AfD traktowana jest często jako grupa rekonstrukcyjna III Rzeszy. Wybielanie przez jej polityków nazistowskiej przeszłości budzi u nas poważne obawy. To dowód na to, że Niemcy są już zmęczeni przepraszaniem za historię? Czy gotowi są głosować na AfD mimo to?
- AfD nie jest monolitem. Około połowy jej elektoratu to wyborcy protestu. Reszta ulega tendencjom rasistowskim i ksenofobicznym lub jest bliska skrajnie prawicowej ideologii völkistowskiej. Część obu tych grup rzeczywiście jest zmęczona przepraszaniem za niemieckie zbrodnie z czasów II wojny światowej, ale nie oznacza to, że są nowymi nazistami. Nie jest to zbyt liczna grupa, ale istnieje na obu skrzydłach AfD.
Politycy AfD utrzymują uprzywilejowane relacje z Putinem. Generalnie rzecz biorąc, są one bardzo krytykowane w zachodniej części kraju, ale akceptowane na wschodzie. Te relacje nie zadziałają jednak jak pakt Ribbentrop-Mołotow
Coś jednak się zmieniło, że tego typu poglądy, które łamią istniejące w niemieckiej polityce od dekad tabu, weszły do debaty politycznej. Skąd ta zmiana?
- Wynika to przede wszystkim z ogromnego rozczarowania tradycyjnymi partiami i utraty zaufania do nich. To także efekt fałszywego przekonania, że obcokrajowcy "zalali" Niemcy. Pokolenia osób młodych, ale także 50-latków, to nie są osoby ukształtowane przez pamięć o straszliwych zbrodniach popełnionych przez Niemców w czasie II wojny światowej. Nie jest to już tak ważna kwestia, jak było to jeszcze w latach 60. i 70. XX w.
Czy Polska powinna traktować rewizjonizm AfD poważnie? Czy bardziej powinniśmy się martwić otwartą słabością polityków tej partii do putinowskiej Rosji i ich podejrzanymi powiązaniami z nią?
- Cóż, przynajmniej na razie nie ma poważnych planów rewizjonizmu terytorialnego wobec Polski. Takie pomysły cieszyłyby się popularnością jedynie drobnej części społeczeństwa niemieckiego. Z drugiej strony rzeczywiście politycy AfD utrzymują uprzywilejowane relacje z Putinem. Generalnie rzecz biorąc, są one bardzo krytykowane w zachodniej części kraju, ale akceptowane na wschodzie. Te relacje nie zadziałają jednak jak pakt Ribbentrop-Mołotow.
A czego, jeśli chodzi o AfD, obawiają się sami Niemcy?
- Główną troską jest zagrożenie, które AfD może stanowić dla niemieckiej demokracji. A przynajmniej dla jej liberalnych elementów. Te obawy wynikają bardziej z pomysłów AfD na politykę wewnętrzną niż politykę zagraniczną.
Są ludzie przekonani, że zwycięstwo w Saksonii-Anhalt i wzięcie tam władzy może ucywilizować AfD. Inni liczą po cichu na to, że zmaganie się z władzą na poziomie landu doprowadzi do erozji poparcia w skali kraju. Jak pan na to patrzy?
- Niemiecki komik stwierdził kiedyś, że przewidywanie jest niezwykle trudne, zwłaszcza jeśli chodzi o przyszłość. Zderzenie z rzeczywistością, którą byłoby przejęcie władzy, mogłoby prowadzić do politycznego umiarkowania. Nie stanie się to jednak z dnia na dzień. To, co wydaje mi się bardziej prawdopodobne, to scenariusz, w którym niekompetencja i radykalizm polityków AfD sprawią, że nie będą w stanie rządzić. Wtedy wyborcy protestu mogą odwrócić się od AfD. Trudno dziś jednak przesądzać, jak sytuacja się rozwinie.
Rozmawiał Tomasz Walczak
"Polityczny WF": Teleturniej "Romanery"! Zgadnij, czy powiedział to Giertych INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.