Szef rosyjskiego wywiadu: Wybuch konfliktu w całej Eurazji realny

Ryzyko wybuchu konfliktu na dużą skalę na całym obszarze Eurazji jest „całkiem realne” – oświadczył szef rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiej Naryszkin. Wystąpienie wygłosił podczas spotkania szefów służb bezpieczeństwa i wywiadów państw WNP. Szef wywiadu powołał się na doświadczenia kryzysu kubańskiego.
Szef SWR Siergiej Naryszkin (fot.IMAGO/Alexander Kazakov/Imago Stock and People) /East News
Naryszkin przekonywał, że europejscy przywódcy liczą na możliwość kontrolowania eskalacji napięć. Według niego mechanizmy propagandowe i narastająca konfrontacyjność mogą doprowadzić do sytuacji, w której nawet niewielkie wydarzenie wywoła gwałtowny kryzys.
„Wierzą w kontrolowaną eskalację, strategię balansowania na krawędzi, opracowaną przez zachodnie agencje wywiadowcze w czasie zimnej wojny” – powiedział Naryszkin, przemawiając na 22. spotkaniu Konferencji Szefów Agencji Bezpieczeństwa i Służb Wywiadowczych Państw WNP (Wspólnota Niepodległych Państw).
Szef SWR stwierdził, że w takim scenariuszu dyplomacja może przestać działać, a państwa mogą zostać wciągnięte w konflikt totalny.
Rosyjski urzędnik odniósł się także do przyjętej w 2025 roku strategii obronnej Unii Europejskiej. Zaznaczył, że dokument zakłada m.in. gotowość do ewentualnego konfliktu zbrojnego na dużą skalę do 2030 roku i wskazuje Rosję jako główne zagrożenie.
Naryszkin ocenił, że europejscy politycy i koncerny wykorzystują narrację o zagrożeniu ze Wschodu do zwiększania wydatków obronnych, rozbudowy armii oraz dostosowywania przemysłu i infrastruktury do potrzeb wojskowych - to standardowa linia narracyjna Kremla. Władimir Putin i politycy w Moskwie często powtarzają twierdzenia o Rosji, która nie ma wrogich zamiarów wobec Europy i państwach NATO, które militaryzują się na potęgę.
W wystąpieniu szef rosyjskiego wywiadu wezwał służby państw Wspólnoty Niepodległych Państw do wzmacniania systemu bezpieczeństwa zbiorowego, zanim – jak mówił – spirala eskalacji osiągnie punkt krytyczny.
Naryszkin przywołał przy tym kryzys kubański jako przykład sytuacji, w której udało się uniknąć dalszego zaostrzenia konfliktu.
Wspólnota Niepodległych Państw (WNP) skupia obecnie: Armenię, Azerbejdżan, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan, Rosję, Tadżykistan, Uzbekistan. Mołdawia rozpoczęła formalne występowanie z WNP: jej wyjście ma zostać ostatecznie sfinalizowane 8 kwietnia 2027 roku. Gruzja opuściła WNP w 2009 roku, a Ukraina nie ratyfikowała statutu organizacji i zakończyła udział w jej organach w 2018 roku.
Czym był kryzys kubański?
Kryzys kubański był jednym z najgroźniejszych momentów zimnej wojny. W październiku 1962 roku USA i ZSRR stanęły na skraju bezpośredniego konfliktu nuklearnego. Związek Radziecki potajemnie rozmieścił na Kubie rakiety balistyczne z głowicami nuklearnymi. Mogły one dosięgnąć dużej części terytorium Stanów Zjednoczonych. Kuba, rządzona przez Fidela Castro, była sojusznikiem Moskwy i obawiała się kolejnej amerykańskiej próby obalenia jej władz po nieudanej inwazji w Zatoce Świń w 1961 roku.
16 października 1962 roku amerykańskie zdjęcia wykonane przez samolot rozpoznawczy U-2 potwierdziły budowę radzieckich wyrzutni na wyspie. Prezydent John F. Kennedy odrzucił propozycję natychmiastowego ataku na Kubę. Zamiast tego 22 października ogłosił morską „kwarantannę” wyspy – w praktyce blokadę statków transportujących dalsze radzieckie uzbrojenie.
Przez kilkanaście dni trwały napięte negocjacje między Waszyngtonem a Moskwą. Szczególnie niebezpieczny był 27 października, określany jako „czarna sobota”: nad Kubą zestrzelono amerykański samolot U-2, a oba mocarstwa podnosiły gotowość wojskową.
28 października przywódca ZSRR Nikita Chruszczow zgodził się wycofać rakiety z Kuby pod nadzorem ONZ. W zamian USA publicznie zobowiązały się, że nie dokonają inwazji na Kubę. Nieoficjalnie Waszyngton zaakceptował także późniejsze usunięcie swoich pocisków Jupiter z Turcji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.