Walencja. Skarżą się, że alerty przed powodzią przyszły zbyt późno
Walencję nawiedziły ulewy, które doprowadziły do powodzi
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: Reuters
Jak poinformowały hiszpańskie media, w środę około godziny 23 miejscowe służby otrzymały zgłoszenie o samochodzie, który wpadł do rzeki w okolicach wioski Garraf pod Barceloną. Kilka godzin później ratownicy wyłowili ciało mężczyzny około 500 metrów od miejsca wypadku. Katalońska policja potwierdziła, że był on kierowcą porwanego przez wodę pojazdu.
W wyniku intensywnych opadów deszczu w Barcelonie, stolicy Katalonii, podtopionych zostało wiele ulic. Agencja prasowa Reuters opublikowała nagranie, na którym widać samochód w zalanym tunelu. Woda wdarła się także do niektórych stacji metra oraz doprowadziła do zawalenia się sufitu w szpitalu Vall d'Hebron. Załamanie pogody wpłynęło również na funkcjonowanie lotniska El Prat, gdzie odwołane zostały co najmniej 23 loty, a dziesiątki były opóźnione.
La que està caient a Fabra i Puig és brutal!!!! pic.twitter.com/YB90iQj0K6
— transport.cat (@transportcat) September 16, 2026
Zalania w Walencji
Ulewne opady deszczu wystąpiły także w prowincji Walencja na wschodnim wybrzeżu Hiszpanii. Jak podał dziennik "El Pais", w ciągu zaledwie pół godziny w regionie spadło nawet 70 litrów wody na metr kwadratowy. W efekcie w wielu miastach położonych w aglomeracji doszło do licznych podtopień i blokad dróg.
- Rzadko widywaliśmy tak duże opady deszczu w ciągu 30 minut - przekazało Walenckie Stowarzyszenie Meteorologiczne.
Ulewy doprowadziły do wstrzymania ruchu na wszystkich liniach metra w Walencji, a także zmusiły miejscowe władze do zamknięcia lotniska na kilka godzin. Ponadto część szkół i uczelni w regionie odwołała zajęcia lub przeszła na tryb zdalny. W czwartek na południowym wschodzie Hiszpanii obowiązują żółte, pomarańczowe i czerwone ostrzeżenia przed burzami i intensywnymi opadami deszczu.
>>> CZYTAJ TEŻ: Pożar nieopodal Walencji. "To palący problem dla nas wszystkich"
Skutki nawałnic w Walencji
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/BIEL ALINO
Jak donosi Reuters, część mieszkańców Walencji skarżyła się na to, że ostrzeżenia wydane przez państwową agencję meteorologiczną AEMET w środę zostały wysłane zbyt późno. Alerty miały przyjść na telefony w chwili, gdy niektóre części miasta były już zalane.
Rosario Mico stwierdziła, że zanim otrzymała ostrzeżenie, "wszyscy sąsiedzi byli już na ulicy, zatrzymując ruch uliczny". Dodała, że ludzie nie mogli też dodzwonić się na numery alarmowe. W podobnym tonie wypowiadał się też inny mieszkaniec miasta.
- Ostrzeżenie przyszło zbyt późno. Ja wraz z pięcioma innymi osobami byłem już w holu wejściowym naszego budynku i już próbowaliśmy wypompować wodę, bo nie mogliśmy zrobić nic innego. W garażu na jednym poziomie było już około 20 centymetrów wody, a na drugim - pół metra - opowiadał Jose Miguel Barros.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.